Friday, February 1, 2013

 Link do posta bardziej opisanego o dniu odejścia Misia  KLIK
Minął już rok od kiedy Miśka nie ma już wśród nas.Gdy tak o tym myślę wciąż jest mi smutno.Ale taka jest kolej rzeczy,niestety.Misiek gdy odszedł miał 17 lat więc i tak długo żył.Co prawda był tylko prostym,małym,rudym kundelkiem,który miał chorobę oczu i mnie nie widział,ale zawsze gdy podchodziłam do jego kojca merdał ogonkiem i domagał się pieszczot. Po mimo tego,że był już staruszkiem nie był zaniedbywany i cieszył się życiem.Kilka lat temu nawet chodziłam z nim na spacery po mojej wsi.Gdy byłam na dworze zawsze wchodziłam do jego kojca klękałam i głaskałam go,a on merdał swoim małym siworudym ogonkiem i wlepiał we mnei swoje oczyska chociaż nic nie widział,ale czuł. Większość mojej rodziny nie miała do niego zaufania bo nie widział i mógł ugryźć,ale ja się nie bałam i Misiu to czuł i bardzo mnie kochał,a ja jego. Teraz żałuję,że gdy byłam młodsza nie uczyłam go kamendy,ani nic .Ale tak jest zawsze sobie coś uświadamiamy po zajściu....
Rok temu gdy odszedł Misiu napisałam dla niego wierszyk na starym blogu,oto on:

Bardzo go kochałam,
ale zanim się obejrzałam,
patrze leży już na dworze
 nie oddycha,,O mój Boże".
Łzy polały się po twarzy,
a tu nagle drugi przyjaciel miłością mnie darzy.
Głupiec mógłby tu nie płakać,
gdy nie szczęście zacznie latać.
Każdy przyjaciela stracić może,
taki los człowiek tu nie pomoże.
Każdy pies miłością nas obdarzy,
nawet kundel taki żwawy.
Bo pies to najlepszy przyjaciel człowieka,
który na wielką miłość tylko czeka.
Stracić przyjaciela,
to jak umrzeć bez człowieka.


Może to nie jest jakieś wielkie arcydzieło,ale pisałam to z miłości,z serca i z tęsknoty za moim ukochanym pieskie.Dorastałam z nim i wiele przeżyłam.Pamiętam gdy parę razy zerwał się z łańcucha,pamiętam  gdy szczekał po nocach,pamiętam gdy chodziliśmy na spacery i pamiętam jego szczęśliwą mordkę i merdający ogon gdy zobaczył swoją panią.
Dalej nie mogę się pozbierać... Dzień 1 lutego zawsze pozostanie mi w pamięci jako najgorszy dzień w roku.Po pierwsze tego dnia odszedł Misiek,a po drugie sprawa bardziej osobista.....ale powiem : Dziś zmarła mi również babcia ;( Moja kochana babcia. A Misiu to był praktycznie jej pies. Jest mi bardzo smutno.Nigdy nie zapamiętam tego dnia wesoło. ;(
Dziś przyszła też książka,ale dzisiaj o tym nie będę pisać,jestem za smutna na takie rzeczy. Do tego Ciapcia zaczęła kilka dni temu kuleć,ale już widzę,że jest lepiej.Trzymajcie kciuki,aby się polepszło.
Pozdrawiamy

0 comments:

Post a Comment